21 luty 2022

Dzień 4363. Zeszły rok nie był dla mnie łaskawy. Patrząc na obniżenie odporności i z tego powodu kilkukrotne wizyty w klinice w Łodzi, było to męczące fizycznie i finansowo. Na takie wycieczki do Łodzi zabierałem teścia. Ja furmaniłem w jedną stronę, tato wracał. Było raźniej. Postanowiłem się zmierzyć ze spadkiem immunoglobulin sposobem „domowym”. Dwa, trzy razy dziennie kubek naparu z pokrzywy i w końcu po czterech wycieczkach telefon od dr. Kuna – nie wiem jak pan to zrobił, ale poziom podskoczył na tyle wysoko, że możemy podać lek. Kamień z serca i pół roku z głowy 🙂 Reszta grudnia upłynęła spokojnie i rodzinnie. Święta i Sylwester z Nowym rokiem wśród najbliższych.

Piękna jak co roku 🙂

I tak jesteśmy już w styczniu 2022. Jak już pisałem wyżej, z lekkim poślizgiem ale przyszedł czas na porcję Ocrevusu. 18 styczeń i o 7.00 Ajlawju pod rękę i wio do Łodzi. Tam od 10 do 13, dama za kółko i do domu. Wrocław powitaliśmy ciut po 16. Akurat, żeby podać obiadek Milusiowi 🙂

I znów na niewygodnym, plastikowym krzesełku. Pomyśleli by o czymś wygodniejszym.

Styczeń minął we Wrocławiu bez specjalnego uderzenia zimy. Ciut mrozu i ciut śniegu. To nie są zimy jakie pamiętam z dzieciństwa, czy chociaż sprzed 15 lat. Nadszedł luty i wahadło pogody. Deszcz, deszcz ze śniegiem, wiatr, odwilż i znowu wiatr. Tak w kółko. Czułem się fatalnie. Pogoda zwolniła a ja nie. Coraz gorsze samopoczucie, narastająca przeczulica skóry na nogach i ogólnie spadek i tak cienkiej formy. COVID? Nie, żadnych objawów. To zo innego??? Niestety objawy potwierdziły rzut. Odezwał się Mroczny. Niestety, pora roku, osłabienie i całe pozostałe spektrum zmusiły mnie do podjęcia decyzji o Solumedrolu. Kontaktuję się z moim najlepszym domowym lekarzem czyli dr. Bartłomiejem Mielcarkiem, piszę ssmana, że potrzebna będzie pomoc Solu i czy opcja podania z krzesełka na korytarzu wchodzi w grę. Niestety nie. Covid zabrania teraz takich praktyk. Trudno, pytam o wizytę na oddziale? Niestety nie, sanepid zamknął oddział… Jak pech, to pech. Pytam, co teraz?. Spokojnie, damy radę. Ja napiszę Ci receptę na Solu i tabletki osłonowe, a ty załatw sobie usługę pielęgniarską i będziesz sobie pompować w domu. Tak też się stało. Domowy szpital. Domowe jedzenie, domowy rytm i z telewizorem 🙂

I oddział szpitalno – domowy 🙂

Ostatnie Solu było prawie dwa lata temu, bilans znośny. Skutki uboczne, zmiana smaku, wciąż gorzki posmak i już zmieniam kolor, a to dopiero druga kroplówka z pięciu. Za parę dni będę jak Indianin 🙂 Potem tylko kuracja pokrzywą i po panice.

I jeszcze ostatnia rzecz. Pamiętajcie o mnie jak co roku. Wasze wsparcie i pomoc są dla mnie nieocenione 😡

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.