29 wrzesień 2021

Dzień 4218. Dziś już kończy się wrzesień i za dwa miesiące pyknie dwanaście latek, ale to nie jest jakiś problem. Problemem jest fakt, że Ocrewus powoduje u mnie obniżenie poziomu immunoglobulin, a to wyklucza mnie z możliwości przyjmowania leku. Już przez to miałem rok przerwy, a teraz znowu. Mam mieć w listopadzie wlew, ale już dzwonił z Łodzi lekarz i poinformował, że muszę przyjechać ekstra dwa tygodnie wcześniej i się ukłuć. Wynik tego badania zadecyduje, czy będę miał kroplówkę, czy nie. Ciekawe, że gdybym dostawał Ocre, poza programem, poziom igb nie był by ważny. Sponsor programu firma Roche wymaga od swoich królików zadowalających wyników krwi. To na tyle o moim Mrocznym 🙂

W połowie lipca nadszedł czas na Sianożęty. Trzy tygodnie plażingu, leżingu i nicnierobingu 🙂 To lubię.

Popołudniowy piekarnik. Plaża między 14 a 18 najlepsza 🙂
Dla odmiany, trochę spóźniony zachód słońca.
Pomylił plastik z naturą. Chciałem dać mu kropelkę słodkiego, ale odleciał.
Takie cuda co dzień i po kilkanaście razy.
Temu nawet się coś do ogonka przyczepiło 🙂

Co roku staramy się odwiedzić stare śmieci, czyli Mielno i Unieście. W tym roku spacerując dreptakiem w Mielnie, Miluś postanowił sprawdzić Swoją po maturalną wiedzę w ulicznym wywiadzie z cyklu MaturaToBzdura.

Po Mielnie pojechaliśmy do Unieścia. Tam w miejscu, gdzie był kamping na który jeździliśmy latem przez wiele lat, ku naszemu zdziwieniu był już parking i sklep Dino. W sumie to dobrze, bo po likwidacji „Bulaja” nic tam się nie działo i teren ulegał degradacji.

Tutaj, gdzie stoją Ajlawju z Milusiem, co roku stała nasza przyczepa.
I jeszcze wakacyjne RoweLove

Po zakończeniu wakacji, bo „urlop” nie dotyczy mnie już dwanaście lat, nadszedł przesunięty termin 🙂

31 sierpnia obchodziłem wraz z Ajlawju naszą wspólną 25 rocznicę. Wszystkie te wspólne lata w zdrowiu i w chorobie, umocniły nasz związek. Jesteśmy wciąż ze sobą szczęśliwi :*

11 września, wraz z Piniem i Jurkiem Wesołowskim udałem się w podróż sentymentalną do Strzegomia, tam dołączył do nas Romek Pietrzak „Czarny”. W Strzegomiu mieszkałem w latach 1993-95 przez 18 miesięcy. Tu w 14 pułku radioliniowo- kablowym spędzaliśmy czas na doskonaleniu rzemiosła wojskowego i nauki śpiewu. Tak samo jak w Czterech Pancernych śpiewać po czołgowemu musiał się nauczyć Janek, tak samo i morse’a uczyliśmy się i my. Ti ta ta ti/ ti ti/ ta ta ta/ ta/ ti ta ti. To moje imię w zapisie klucza. Jeszcze pamiętam 🙂

Ja i Czarny stoimy na podwyższeniu, skąd nasze radosne dowództwo dokręcało nam śrubę co poniedziałek.
Wejście do budynku szkolnego. Na parterze nasza 1 kompania szkolna, na pierwszym piętrze poligon dydaktyczny i na drugim, druga kompania szkolna. Kiedy my tu mieszkaliśmy, ani źdźbło trawki nie miało prawa wyrosnąć 🙂
Te dwoje niepozornych drzwi w podpiwniczeniu naszej kompanii, to klub „Relax”. Tu mogliśmy napić się kawy, czy opić się piwa i kupić fajki. Oczywiście na zeszyt, do najbliższego żołdu.
Tutaj wejście do strzegomskiej filii restauracji Magdy Gessler
Wartownia na terenie koszar. Po zdemilitaryzowaniu jednostki wraz ze sztabem przerobiona na hotel. W budynku hali sportowej jakiś gość hoduje pieczarki, tam gdzie była kantyna inny robi meble, a budynki mieszkalne gmina przerabia na mieszkania.
Ostatnie dwa zdjęcia, to Goczałków. Tu u góry wartownia. Teraz na terenie, gdzie pilnowaliśmy magazynów broni, materiałów wybuchowych, chemicznych i jakichś starych cystern na wodę i kuchni polowych, firma tnie granit a w wartowni śpią ukraińscy pracownicy.

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 29 wrzesień 2021 została wyłączona

6 czerwiec 2021

Dzień 4103. Marzec tego roku przyniósł nam 20 urodziny Milusia, czyli zmianę kodu młodego. Pierwsza dwójka z przodu 🙂 Imprezka w domu, z najbliższymi. Tort, życzenia i prezenty. A co do Milusia, młody uzyskał dyplom Technika Mechatroniki i pozytywny wynik Egzaminu Dojrzałości. Duma rodziców i dziadków. Teraz zaplanuje kierunek studiów i będzie komplet na ten rok. Wynik ostatniego badania krwi dopuścił mnie do czerwcowego wlewu więc nic tylko jechać i chłeptać.

Opuścił nas Jarek. Mój kuzyn. Młodszy syn mojej chrzestnej. Udało mi się zamienić z nim kila słów. Szkoda, że tak mało…

Moja walka z ludźmi mającymi innych za nic trwa i przynosi efekty. Mam na myśli kierowców zajmujących bezprawnie parkingowe miejsca inwalidzkie. Pod moim domem udało mi się zaprowadzić jako taki porządek 🙂

Pod koniec maja odbył się tegoroczny SUF. Niestety pogoda nie pozwoliła na zwyczajowy wyjazd motkiem. Miron i Kamcia zabrali mnie ze sobą. Mały ośrodek w Gliwicach przywitał nas deszczem i ta atrakcja towarzyszyła nam przez cały weekend. Ale nie, żeby lało cały czas, tak źle nie było. Było też słońce :). I nawet grad :/ Mimo to humory i ludzie dopisali 🙂 Tegoroczny motyw przewodni na przebranie to PIRACI. Postanowiłem utrzymać poziom z poprzednich lat i nie iść na łatwiznę. Części kostiumu pochodzą z zakupów na allegro, z wypożyczalni kostiumów, pomocy Ajlawju i własnej piwnicy :). Efekt sami oceńcie.

Z kapitana Haka został tylko haczyk. Gamma pożarła resztę… 🙂
Drewniany maszt radiostacji w Gliwicach. 110 metrów historii 2WŚ i pierwszej prowokacji nazistów na terenie Polski.
Miejsce naszej SUFowej biesiady. Dobrze, że było to zadaszenie. Inaczej musielibyśmy gnieździć się po domkach.

2 czerwca pojechałem z Ajlawju do Łodzi na wlew Ocrevusu. Na szczęście mój szanowny organizm odbudował odporność na tyle, że mogłem zassać kropelki. Operacja była szybka, trwała 2 godziny. Do tego jeszcze MRI i do domu. Teraz dużo naparu z pokrzywy, żeby wypłukać kontrast. wlew był w środę teraz jest niedziela i czuję się trochę do dupy. Nogi bolą i skóra jest mega czuła. Szkoda, bo pogoda za oknem w sam raz na latanie motocyklem.

Poczekam. Jak zawsze 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 6 czerwiec 2021 została wyłączona

5 luty 2021

Dzień 3980. Ostatnie miesiące w reżimie COVID-19 przynoszą same straty. Jeszcze w listopadzie musiałem się wybrać do Łodzi wykonać dodatkowe badanie krwi. Mój organizm ma zbyt małą odporność, by przyjąć Ocrevus. Niestety to dodatkowe badanie potwierdziło wyniki z września. Kilka lat przyjmowania Ocrevusu, osłabiło mój organizm. Grudniowy wlew został odłożony. W marcu badanie odpowie, czy w czerwcu mogę przyjąć lek. Grudzień i styczeń nie przyniósł jakichś specjalnych wydarzeń. Kolejne zdjęcia są już bez tej kozackiej brody :). Zarost był tylko elementem przebrania na SUF. Amorek z zarostem jakoś tak kozacko miał wyglądać :). W nowym roku powiedziałem mojemu doktorowi, że wypadłem z wlewu, bo mam zbyt mały poziom immunoglobulin. Zlecone badania potwierdziły ten stan. Czekam na marcowy test.

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 5 luty 2021 została wyłączona

2 listopada 2020

Dzień 3885. Od słonecznych wakacji wiele się pozmieniało, ale po kolei. Dobrze, że są fotki z datą :). Jeszcze w lipcu, razem z Milusiem udało się po mieście pojeździć, choć to tylko była podwózka po imprezie do domu. Młody się zdziwił, bo myślał, że będę autem.

Mój Mroczny jakoś specjalnie mi nie przeszkadzał, choć tuż przed wyjazdem na wakacje, musiałem położyć się na działkę Solu. Ze względu na reżim sanitarny, nie było opcji na krzesełko. Cztery nocki i pięć dni w 4 WSK na Weigla. Dobrze, że mam tam Bartka, a z niższym personelem, to jak starzy znajomi. Toż to już 11 lat jak tam zaglądam. Na szczęście Solu pomogło i można było wyruszać nad morze. Ja z Milusiem na wakacje, Ajlawju na urlop.

Na ekipę w trasie zawsze można liczyć, zabawią rozmową i pośpiewają, żeby kierowcy się spać nie chciało…

Ale, gdy już dojechaliśmy, Sianożęty były takie same jak co roku i praktycznie przez cały czas słoneczne, upalne i plażowe. Choć pierwsze dni dały się zaaklimatyzować.

Jak co roku zawitaliśmy do Kołobrzegu, wykorzystując słabszą aurę. Ale ta nie trwała długo i później już do Mielna nie było kiedy. Szkoda nam było słońca.

Teraz już tylko plażing i leżing. Jednak trzy tygodnie wakacji, to takie minimum. Na 21 dni pobytu, słońca było 16. Wykorzystaliśmy je w całości 🙂

Kiedyś, na początku podróży z Mrocznym wszyscy mówili, słońce be, upał be i tak wyglądały moje pierwsze inne wakacje. Słońce i plaża, wtedy jeszcze w Unieściu i ja, jakiś wampir na plaży. Jasny kapelusz na głowie, biała koszula z długimi rękawami na grzbiecie, białe, bawełniane spodnie i nawet białe skarpety. Tylko klapków kubota brakowało. Nieokryte części ciała, filtr UV 30, no i na plaży oczywiście pod parasolem. Kolejne wakacje już były NORMALNE. Olałem zalecenia, że mam unikać słońca i takie tam. Ja kocham słońce, a ono kocha mnie. Opalam się z głową i staram się nie przegrzewać. Jak jest za gorąco, to myk do Bałtyku i już jest chłodno :). Na plażę chodziliśmy tak od 14 do 17, 18. Wcześniej po prostu piasek parzył. Na kempingu odwiedził mnie nawet mój kumpel z lat młodości Tomek. Nie widzieliśmy się ze 20 lat. Jego młodsza siostra Ania, też żyje z Mrocznym i jakoś sobie radzi. Myślę, że będziemy się widywać częściej.

Wakacje, czy są słoneczne, czy zimne i deszczowe, zawsze są za krótkie. Jeszcze w sierpniu, w ostatni łyk-end odbył się co roczny SUF. Spotkanie Użytkowników Forum Motocrazy. Tym razem w Antoninie 80 kilometrów od Wrocka i pod tematem przebrań Anioły i Demony. Zarost hodowany na mojej twarzy od czerwca, był elementem planu na przebranie. Tym razem byłem aniołkiem, a dokładnie amorkiem. Czy plan się powiódł? Oceńcie sami. Ludziom na kempingu się podobało. Bo do siebie, to trzeba mieć dystans 🙂

Wrzesień minął jakoś tak niepostrzeżenie. Pogoda była ogólnie dająca się lubić, wyjazd do Łodzi na Pobranie materiału też poszedł gładko. O ograniczeniach z racji Covidu, nie będę pisał, bo wszyscy wiedząco się dzieje. Schody zaczęły się w połowie października. Standardowe zaziębienie, nieżyt nosa, kaszel i stan podgorączkowy. Naczelny lekarz rodzinny zarządził Teraflu i bańki. Pomogły.

Do domu Covid przyszedł kilka dni później, a w zasadzie to przytargał go ze szkoły Miluś. U niego i u Ajlawju objawy klasyczne, gorączka, kaszel, brak smaku i brak węchu. Miluś Teraflu i dwie serie baniek Ajlawju to samo, tylko baniek trzy serie. Przedwczoraj przyszło info o dodatnich wynikach. Ja tylko słabsze nogi i generalnie brak mocy. Na wymaz się nie załapałem. Jedyne co, to mój doktor z Łodzi dzwonił kilka dni temu, że muszę 17 jechać do nich i jeszcze raz oddać krew, bo wynik ostatniej był słabo immunoglobulinowy i trzeba jeszcze raz kłuć, żebym mógł w grudniu zassać Ocre. Ale będzie dobrze. Więcej wiary.

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 2 listopada 2020 została wyłączona

5 lipca 2020

Dzień 3765. Czas ucieka, a ja wciąż młody… 🙂 Żarcik taki. Tak, wiem, znowu długo nie pisałem. Za długo. Pandemia trwa w najlepsze, a my już powoli się z nią dogadujemy. Początki były trudne i przerażające. Puste ulice, ludzie przemykający chyłkiem pomiędzy bramami budynków. Życie powoli uciekało między palcami. Na szczęście to już trochę za nami. Wakacje za pasem i moje teście już w Sianożętach, ale po kolei. W maju moje MP3 przeszło kolejną operację. Wymiana uszczelki dekla pompy wody i przegląd napędu. Do tego jeszcze kilka pomniejszych napraw i usprawnień niegodnych wzmianki. Roboty dużo, bo skutery mają to do siebie, że żeby cokolwiek zrobić, trzeba wszystkie plastiki porozkręcać. Wtedy maszynka wygląda nieszczególnie :). W każdym razie wszystkie planowane naprawy zakończyły się sukcesem. Dobrze, że do pomocy miałem teścia i szwagra.

Jazdy po mieście dają mi dużo radości. Wrocław bardzo się zmienił, od kiedy przestałem po nim na co dzień się poruszać. W końcu moja praca kiedyś na tym polegała. Miasto musiałem znać od podszewki. Teraz dziwię się nowym budynkom, ulicom i nawet osiedlom. Latając po Krzykach, zabrałem Pinia w jedno miejsce. Bez kamer, trochę za spokojne 🙂

18 maja przyniósł jeszcze jedno super wydarzenie. Nasz kochany Miluś zdał egzamin na prawo jazdy. Jestem dumny i cieszę się, że mogłem mu towarzyszyć. Nie obeszło się bez małego poślizgu, ale któż jest nieomylny. Jeszcze raz GRATULACJE Synuś 🙂

Środa 20 maja powitała mnie z rana w szpitalu rehabilitacyjnym na Poświęckiej we Wrocku oczywiście. Szybka akcja. W poniedziałek telefon, w środę już na oddziale. Byłem tam już piąty raz, więc wszystkie kąty i personel znam dobrze. Obostrzenia szpitalne w dobie Covid-u drastyczne. Zakaz wyjść, zakaz odwiedzin, wszyscy w maskach, dwa razy dziennie kontrola temperatury. Oczywiście dostawy na parking i tak musiały być dopuszczone, bo przecież zawsze człowiek o czymś zapomni. No i musiałem zobaczyć jak Miluś zajechał Priuskiem 🙂 (jeszcze z mamą). Trochę przez te trzy tygodnie rehy zmieniłem swój image. Sami oceńcie :). Dwie foty, z 21 dniowym odstępem.

Przed

I po 🙂

I na koniec ostatnia informacja, czyli kolejna porcja Ocrevusu zassana w łodzi w zeszłą środę. Miało być szybko, a wyszło jak zwykle, bo dzień wcześniej dowiedziałem się, że o 10.30 mam najpierw MRI. To opóźniło wlew o godzinę i zacząłem przed 12. Trwało to do 16-tej z górką i w domu byliśmy przed 19…

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 5 lipca 2020 została wyłączona

9 kwiecień 2020

Dzień 3678. Mija znowu zbyt dużo dni od ostatniego wpisu. Zbyt dużo. W tym czasie tak dużo ważnych rzeczy się wydarzyło. Koniec lutego, ostatnie spotkania towarzyskie, te legalne W marcu Miluś zdał z pierwszego podejścia teorię na prawko a parę dni później świętował 19 urodziny :). Wczoraj byłem w Łodzi zostawić krew do badań i przy okazji super news :). Szanowna firma Roche postanowiła przedłużyć jeszcze o dwa lata sponsoring leku. Ale co to za życie… To już trzy tygodnie jak bunkruję się w domu. Wymusza to na mnie moja obniżona odporność. Trzeba dmuchać na zimne, bo jeszcze wiele dni, tygodni i miesięcy przed nami. COVID-19 teraz rozdaje karty, my możemy tylko czekać i mieć nadzieję, że to wszystko nas ominie i nas nie spotka.

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 9 kwiecień 2020 została wyłączona

20 styczeń 2020

Dzień 3597. Pierwszy wpis 2020 roku. Dziś w całej Polsce i w środkowej Europie szaleje wyż. Wyż, jakiego dawno nikt nie obserwował. Na tą chwilę, a jest 18.20, na barometrze strzałka pokazuje 1050 hPa. Słabo z tym wyżem się czuję. Wolę jak taka pogoda barometrowa jest w lecie, kiedy jest słońce i temperatura +30 stopni.

Święta spędziliśmy w domu z najbliższymi. Dom, teściowie, mama i świeczka dla Dadiego… To już siódme Święta bez Niego.

Sylwester i Nowy Rok, też w domu. Z wycieczką pod Długołękę, bo trzeba było Milusia na bibkę zawieźć i nad ranem przywieźć.

12 stycznia grała Orkiestra, jak od 28 lat. Finał znowu zagrał, i wygrał kolejne miliony dla potrzebujących. Graliśmy razem z Nimi wszystkimi na Wrocławskim Rynku. Razem Teraz I Do Końca Świata.

WOŚP Wrocław Rynek 🙂

15 stycznia trza było pogonić koniki do Łodzi na kolejną wlewkę. Długo zeszło, bo doktor chyba o mnie zapomniał, i dopiero o 11 zaczęło kapać. A że kapie cztery godziny minimum, łatwo policzyć. Że dostałem… cudownie, ale że to już niestety przedostatni raz… słabo. Jeszcze tylko w lipcu, i trzeba będzie szukać dojścia we Wrocku na dofinansowany Ocrevus, albo coś innego. Może Gilenia, Może Tecfindera? Czas pokaże. Doktor coś wspominał, że może sponsor, czyli koncern ROCHE, pomoże swoim królikom i da kropelki, żeby obserwować grupę w późniejszym okresie, ale osobiście, jakoś tego nie widzę…

Kap, kap płynie Ocre..

Wracając z Łodzi, na S8, gdzieś między Kępnem a Oleśnicą, spotkała nas taka niesamowita okoliczność przyrody… Na żywo to było aż zapierające dech 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 20 styczeń 2020 została wyłączona

23 grudzień 2019

Dzień 3569. Dziś już jutro wigilia Świąt Bożego Narodzenia ad. 2019. Jak ten czas szybko ucieka. Dopiero co Milusia na plecach nosiłem, a już jest dorosły… Jeszcze trochę i kolejny czas urlopów, dla mnie właściwie to wakacji, bo ostatni urlop wykorzystałem w 2009… Listopad obfitował w rodzinne spotkania, szczególnie urodzinkowe. 18 lat skończyło moja Ajlawju :), moja Siostra 🙂 i tylko Toluś zaliczyła jedyne 8 🙂

Niestety jesienne słoty nie ominęły mnie szerokim łukiem i dwukrotnie poczęstowały infekcjami. Jak w przypadku każdego SMka, infekcje powodują obniżenie odporności i oczywiście sprawności każdego z nas. Sam ból nóg i słabsze chodzenie, to tylko fizyczne niedogodności, moja psycha, nadal w dobrej formie. Nie dałem się Mrocznemu kiedyś, nie dam i teraz. To tylko przejściowe problemy, jak migrena czy ból zęba 🙂

Na początku grudnia spotkałem na ulicy mojego sąsiada. Zawsze chciałem z Nim porozmawiać i życzyć Mu dużo zdrowia. Mam na dzieję, że Go poznacie. Nazywa się Zdzisław Kuźniar 🙂 i jest aktorem znanym z charakterystycznych ról np. cyngiel w „Vabanku” czy kapitan frachtowca w „Jak rozpętałem II wojnę światową”, austriacki oficer w „Janosiku”.



Dużo zdrowia panie Zdzisławie 🙂

Jako, że już jutro mamy Wigilię Świąt, wszystkim moim czytaczom i czytaczkom :), życzymy wraz z całą moją rodzinką, samych Najwspanialszych chwil w Waszym życiu i jeśli jeszcze nie nadeszły wierzyć, że może nadejdą już niedługo. Może już jutro, może już za tydzień 🙂

Taka nasza Śliczna, jak co roku 🙂

Te karteczki dedykujemy wszystkim naszym najbliższym. Naszym Przyjaciołom, Rodzinie i wszystkim, którzy o mnie pamiętali i wsparli swoim 1 %, moją walkę z Mrocznym Pasażerem. Wielu z Was taką karteczkę otrzymało tradycyjnie pocztą, wielu niestety nie. RODO nie pozwala na ukazywanie kto przekazał swój datek i to jest właśnie Kartka z życzeniami dla nich.

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 23 grudzień 2019 została wyłączona

28 październik 2019

Dzień 3513. Ostatnia infekcja pozostawiła po sobie wyraźny ślad. Wciąż ciężko mi wrócić do „normalnego” funkcjonowania. Kiedy już było prawie, prawie, wysypała się pogoda i znowu ledwie łażę. O zmianie pogody wiedziałem już przedwczoraj. Mój barometr jest nieomylny. Gdyby takie możliwości bio-meteo objawiały się dopiero w stanach chorobowych, oznaczało by, że większość górali ma SM. Ale zanim pogoda powiedziała wszystkim pass, mieliśmy piękną Złotą, Polską Jesień ze wszystkimi swoimi plusami i niespodziankami. Któregoś dnia na moim aucie usiadł zmęczony lotnik. Przy odczepianiu uczepił się palca i nie chciał puścić 🙂 Pomogłem mu czepić się okapu pod śmietnikiem i pozostać w cieniu do wieczora, bo przecież to lotnik nocny.

Parę dni temu miałem mały jubileusz a w zasadzie rocznicę, której nie chciał bym obchodzić. Otóż 10 lat temu dosiadł się do mnie mój Mroczny Pasażer i tak już został. Nie chce się odczepić, choć nikt go nie zapraszał. Świętować z tego powodu nie zamierzam…

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 28 październik 2019 została wyłączona

26 wrzesień 2019

Dzień 3481. Dalej infekcja. Dziwnie jakoś, bo kaszlu nie ma, katar już naprawiony, a zostały jakieś skoki temperatury. Raz mi chłodno, a za chwilę gorąco i przychodzą poty. Z chodzeniem taks sobie. Niby robię swoje, ale tylko po domu. Już dwa dni, jak z kwadrata się nie ruszam. Pół dnia w miarę, a pół tyłem. Antybiotyku bym i tak nie dostał, bo nie miałem gorączki, więc się męczę dalej. Pogoda jeszcze w miar i każdego dnia szkoda.

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 26 wrzesień 2019 została wyłączona