30 czerwiec 2022

Dzień 4492. Wiem, już cztery miesiące minęły od ostatniego wpisu. Sorki 🙂 Na początku marca spotkaliśmy się My, stare psy z wrocławskiej drogówki. Organizatorzy (wielkie dzięki)powiadomili ludziska, wynajęli niewielką salę, ogarnęli catering, napitki i świetnie się wszyscy bawili. Kiedyś takie imprezy odbywały się cyklicznie co roku pod nazwą „baranek”, i faktycznie jedną z potraw była baraninka rusztu, czy też z grilla. Do tego zabawa taneczna i animatorzy dla dzieciaków. Inne czasy, inni ludzie…

Kwiecień, a w zasadzie 19 kwiecień, to moja półsetka. Tak, 50 urodziny i rocznikowo 13 lat z Mrocznym Pasażerem. Była mała impreza, a w zasadzie to dwie. Dla najbliższej rodziny i druga, przyjaciół. Cytrynówki wystarczyło dla wszystkich 🙂

W maju

W maju, do naszej rodziny dołączył nowy pojazd, Hyundai Ioniq. Niestety Priusek, który jest z nami od 2011 roku troszku się już zestarzał zaliczając 16 urodziny i 200 tysięcy przebiegu. Patrząc na szalejące ceny pojazdów na rynku postanowiliśmy się pochylić nad tematem. Samochód jest mi potrzebny jak drugie nogi. Musi być niezawodny, oszczędny i bezawaryjny i najlepiej hybrydowy. No i odpowiednio skonstruowany. W pozycji za kierownicą, między prawym kolanem a środkowym tunelem musi zmieścić się dłoń na płasko, żeby zmieścić moduł RGH. Bez niego nie mógł bym samodzielnie jeździć. Przymierzałem się do różnych aut z różnych marek i niestety nie znalazłem zbyt wielu mi odpowiadających przypadków. Jedynie Toyota Prius w 4 odsłonie by mi pasowała, ale niestety i większość egzemplarzy dostępne na polskim rynku pochodzą z za oceanu i tu ciekawostka, Polskie serwisy „nie widzą” numerów VIN tych samochodów. W przypadku jakiejś naprawy, zamawianie części po numerze nadwozia stają się mocno utrudnione. Do tego dochodzi różnica w konstrukcji reflektorów. I wisienka na torcie, takie auta najczęściej są po jakimś zdarzeniu. Mniejszym czy większym, ale zawsze. W końcu po kilku nieudanych próbach znaleźliśmy nasz samochodzik. Jest perłowo/czerwono/ceglasty, pochodzi z 2017 roku, od pierwszego właściciela, kupiony w polskim salonie i bez żadnych zdarzeń i uszkodzeń. Benzynki chłepce około 5 litrów na sto kilometrów i przy takim zużyciu pozwala za zrobienie na zbiorniku 45 l. prawie 1000 km 🙂

Pierwszego maja, w moim cudownym mieście Wrocławiu, cyklicznie odbywa się po raz 20, coroczne bicie rekordu Guinnesa w gitarowym graniu kawałka Jimmiego Hendrixa „Hey Joe”. I ja w tym roku postanowiłem pomóc w tym biciu rekordu. Razem z dwoma kumplami z dawnej fimy, choćnie z RD, wsiedliśmy na moto i zjawiliśmy na wrocławskim Rynku. O 16.00 7676 gitarzystów pobiło rekord z zeszłego roku o 253 osoby. Była moc 🙂

10, 11 i 12 czerwca, to w tym roku data SUFa. Pojechaliśmy daleko. Aż na mazury, do miejscowości Siła pod Olsztynem, nad czyste jezioro Wulpińskie. Tam dwa zakrapiane, przesiąknięte muzyką, śpiewem i śmiechem wieczory w jak zwykle zacnym towarzystwie. Do tego jeszcze powiadomiłem mojego przyjaciela Tomaszka o odwiedzinach jego stron. Przyjechał na godzinkę ze Szczytna razem z Anią. Tym razem jako pasażer z Kamcią i Mironkem. Ponad 500 kilometrów motocyklem raczej nie dał bym rady. A tak, w trójkę zeszła droga w obie strony błyskawicznie.

Jak przeczytacie, proszę o w komentarz. Chcę wiedzieć, czy jeszcze ktoś moje wypociny czyta 🙂

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.