2 listopada 2020

Dzień 3885. Od słonecznych wakacji wiele się pozmieniało, ale po kolei. Dobrze, że są fotki z datą :). Jeszcze w lipcu, razem z Milusiem udało się po mieście pojeździć, choć to tylko była podwózka po imprezie do domu. Młody się zdziwił, bo myślał, że będę autem.

Mój Mroczny jakoś specjalnie mi nie przeszkadzał, choć tuż przed wyjazdem na wakacje, musiałem położyć się na działkę Solu. Ze względu na reżim sanitarny, nie było opcji na krzesełko. Cztery nocki i pięć dni w 4 WSK na Weigla. Dobrze, że mam tam Bartka, a z niższym personelem, to jak starzy znajomi. Toż to już 11 lat jak tam zaglądam. Na szczęście Solu pomogło i można było wyruszać nad morze. Ja z Milusiem na wakacje, Ajlawju na urlop.

Na ekipę w trasie zawsze można liczyć, zabawią rozmową i pośpiewają, żeby kierowcy się spać nie chciało…

Ale, gdy już dojechaliśmy, Sianożęty były takie same jak co roku i praktycznie przez cały czas słoneczne, upalne i plażowe. Choć pierwsze dni dały się zaaklimatyzować.

Jak co roku zawitaliśmy do Kołobrzegu, wykorzystując słabszą aurę. Ale ta nie trwała długo i później już do Mielna nie było kiedy. Szkoda nam było słońca.

Teraz już tylko plażing i leżing. Jednak trzy tygodnie wakacji, to takie minimum. Na 21 dni pobytu, słońca było 16. Wykorzystaliśmy je w całości 🙂

Kiedyś, na początku podróży z Mrocznym wszyscy mówili, słońce be, upał be i tak wyglądały moje pierwsze inne wakacje. Słońce i plaża, wtedy jeszcze w Unieściu i ja, jakiś wampir na plaży. Jasny kapelusz na głowie, biała koszula z długimi rękawami na grzbiecie, białe, bawełniane spodnie i nawet białe skarpety. Tylko klapków kubota brakowało. Nieokryte części ciała, filtr UV 30, no i na plaży oczywiście pod parasolem. Kolejne wakacje już były NORMALNE. Olałem zalecenia, że mam unikać słońca i takie tam. Ja kocham słońce, a ono kocha mnie. Opalam się z głową i staram się nie przegrzewać. Jak jest za gorąco, to myk do Bałtyku i już jest chłodno :). Na plażę chodziliśmy tak od 14 do 17, 18. Wcześniej po prostu piasek parzył. Na kempingu odwiedził mnie nawet mój kumpel z lat młodości Tomek. Nie widzieliśmy się ze 20 lat. Jego młodsza siostra Ania, też żyje z Mrocznym i jakoś sobie radzi. Myślę, że będziemy się widywać częściej.

Wakacje, czy są słoneczne, czy zimne i deszczowe, zawsze są za krótkie. Jeszcze w sierpniu, w ostatni łyk-end odbył się co roczny SUF. Spotkanie Użytkowników Forum Motocrazy. Tym razem w Antoninie 80 kilometrów od Wrocka i pod tematem przebrań Anioły i Demony. Zarost hodowany na mojej twarzy od czerwca, był elementem planu na przebranie. Tym razem byłem aniołkiem, a dokładnie amorkiem. Czy plan się powiódł? Oceńcie sami. Ludziom na kempingu się podobało. Bo do siebie, to trzeba mieć dystans 🙂

Wrzesień minął jakoś tak niepostrzeżenie. Pogoda była ogólnie dająca się lubić, wyjazd do Łodzi na Pobranie materiału też poszedł gładko. O ograniczeniach z racji Covidu, nie będę pisał, bo wszyscy wiedząco się dzieje. Schody zaczęły się w połowie października. Standardowe zaziębienie, nieżyt nosa, kaszel i stan podgorączkowy. Naczelny lekarz rodzinny zarządził Teraflu i bańki. Pomogły.

Do domu Covid przyszedł kilka dni później, a w zasadzie to przytargał go ze szkoły Miluś. U niego i u Ajlawju objawy klasyczne, gorączka, kaszel, brak smaku i brak węchu. Miluś Teraflu i dwie serie baniek Ajlawju to samo, tylko baniek trzy serie. Przedwczoraj przyszło info o dodatnich wynikach. Ja tylko słabsze nogi i generalnie brak mocy. Na wymaz się nie załapałem. Jedyne co, to mój doktor z Łodzi dzwonił kilka dni temu, że muszę 17 jechać do nich i jeszcze raz oddać krew, bo wynik ostatniej był słabo immunoglobulinowy i trzeba jeszcze raz kłuć, żebym mógł w grudniu zassać Ocre. Ale będzie dobrze. Więcej wiary.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.