28 październik 2019

Dzień 3513. Ostatnia infekcja pozostawiła po sobie wyraźny ślad. Wciąż ciężko mi wrócić do „normalnego” funkcjonowania. Kiedy już było prawie, prawie, wysypała się pogoda i znowu ledwie łażę. O zmianie pogody wiedziałem już przedwczoraj. Mój barometr jest nieomylny. Gdyby takie możliwości bio-meteo objawiały się dopiero w stanach chorobowych, oznaczało by, że większość górali ma SM. Ale zanim pogoda powiedziała wszystkim pass, mieliśmy piękną Złotą, Polską Jesień ze wszystkimi swoimi plusami i niespodziankami. Któregoś dnia na moim aucie usiadł zmęczony lotnik. Przy odczepianiu uczepił się palca i nie chciał puścić 🙂 Pomogłem mu czepić się okapu pod śmietnikiem i pozostać w cieniu do wieczora, bo przecież to lotnik nocny.

Parę dni temu miałem mały jubileusz a w zasadzie rocznicę, której nie chciał bym obchodzić. Otóż 10 lat temu dosiadł się do mnie mój Mroczny Pasażer i tak już został. Nie chce się odczepić, choć nikt go nie zapraszał. Świętować z tego powodu nie zamierzam…

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.