26 wrzesień 2019

Dzień 3481. Dalej infekcja. Dziwnie jakoś, bo kaszlu nie ma, katar już naprawiony, a zostały jakieś skoki temperatury. Raz mi chłodno, a za chwilę gorąco i przychodzą poty. Z chodzeniem taks sobie. Niby robię swoje, ale tylko po domu. Już dwa dni, jak z kwadrata się nie ruszam. Pół dnia w miarę, a pół tyłem. Antybiotyku bym i tak nie dostał, bo nie miałem gorączki, więc się męczę dalej. Pogoda jeszcze w miar i każdego dnia szkoda.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.