14 marzec 2017

Dzień 2612.  Późno się zrobiło. Aż wstyd, że tyle czasu nic nie napisałem. W zasadzie jeśli idzie o mojego Mrocznego Pasażera, to rzutu nie ma, choć są dni kiedy ledwo chodzę (tak jak dzisiaj). Nogi bardziej mi drętwieją, i niewiele mogę na to poradzić. Nawet wyprawa do piwnicy jest wyzwaniem. Musiałem się przejść, bo po pierwsze trzeba było przynieść ziemniaki, po drugie się się po prostu poruszać, a po trzecie sprawdzić sytuację, bo po raz kolejny jakiś palant ukradł lampki. I faktycznie. Polak potrafi. Kiedyś jak kradli żarówki, to smarowali je smarem i było git. Teraz są eleganckie lampki LED na 12v i sukinsyny kradną całe wkłady. Już chyba kilkanaście sztuk menda zabrała. I ponoć kradnie tylko w naszym bloku. Prawdopodobnie to jakiś sąsiad. Kiedyś miał śrubokręt, teraz finezja się skończyła, i po prostu wkład wyciął szczypcami. Oj, ale bym mu dupę skopał… Podsunąłem panu ze Spółdzielni pomysł, żeby lampki przenieść na sufit. Zawsze to trudniej je wydłubać, no i może jakieś kamery? I okazało się, że na kamery muszą się zgodzić mieszkańcy, bo kiedyś ktoś założył atrapę, i się doczepili, że prywatność, że szpiegowanie… I dobrze. Koleś co się burzył, widocznie sumienie i łapki miał nieczyste. Potencjalny kandydat na łomot.

              Jakoś na początku lutego wybraliśmy się całą ekipą na imprezkę emerycko- karnawałową do knajpy w Świętej Katarzynie. Myślałem, że pląsy jak zwykle mi odpadną i będę siedział przy paśniku ale zdziwienie… Udało mi się wykrzesać trochę sprawności, ku radości mojej i mojej Ajlawju. Spowodowało to jej natychmiastową decyzję, żebym się szykował na Sylwestra 🙂 Wszystko jest fajnie, ale niestety u mnie to Insz Allach, czyli Jak Bóg Da. Teraz niestety muszę przysiąść, bo kilka tygodni temu, podczas ćwiczeń coś popsuło mi się w krzyżu, i pomimo czterech wizyt u specjalisty fizjoterapeuty, jeszcze mnie pobolewa. 

     Od jakiegoś czasu obserwowałem biżuterię z paracordu, czyli linki spadochronowej. Jako, że oprócz obrączki jedyne „błyskotki” które noszę, to bransoletki, stąd i moje zainteresowanie. Taka bransoletka może byś po prostu ozdobą, a w przypadku niektórych splotów, „magazynkiem” na 4-5 metrów mocnej linki. Zabawa zabawą, a fajnie by było przekuć ją w jakąś kasę 🙂 Na dole kilka próbek 🙂

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.