8 styczeń 2017

Dzień 2547. Późno się wziąłem za kolejny wpis. Wiem, ale to był bardzo napięty czas. Najpierw Święta a po tygodniu Sylwester. W temacie mojego zdrowia niewiele się zmieniło. Nogi drętwieją i bolą, tyle, że staram się to jak najbardziej ignorować i żyć jak zawsze robiąc swoje. Codzienne zakupy są w domu w moich obowiązkach, tak jak i oporządzanie Milusia po powrocie ze szkoły. Sezon moto zakończył się po Motomikołajach i Żuczek spakowany na sen zimowy, stoi w garażu pod kołderką 🙂  Ze Świąt u Zawadziłów powstał filmik, i można go zobaczyć tutaj 

Sylwestrowy będzie tutaj, jak tylko go zrobię 🙂

    Reszta rodzinki w miarę zdrowa, jedynie Miluś przed samym Bożym Narodzeniem trochę pokasływał, i jeszcze nawet teraz mu się odezwie, ale do szkoły pociska, bo to koniec półrocza i nie ma wyboru. Teraz za oknem jakieś -10, ale za parę dni już zapowiadają odwilż. Co to za zima…

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.