11 styczeń 2016

Dzień 2176. Dziś zalogowałem się na oddziale psychiatrycznym w szpitalu wojskowym. Moim celem jest odwyk od zolpidemu, który łykam od kilku lat i po prostu się od niego uzależniłem. Pierwszy dzień i od razu koszmar. Na wejściu zabrali mi wszystko co ma jakiś kabel. Więc ładowarki, słuchawki, i nawet kabelek od dysku. To, żebym nikogo nie udusił, albo żeby  nikt mnie nie udusił. A żeby nie kusiło, to w salach nie ma gniazdek elektrycznych ??? Kanapki smaruję widelcem, bo zabrali mi nóż do chleba. Pierwszy zolpidem dostałem po siedmiu godzinach, jak się zjawił ordynator, bo to on zawiaduje lekami. Oczywiście moje mi zabrali. Nie wiem jaka będzie pierwsza nocka, ale pewnie licha. Nie dość że na głodzie to jeszcze dwa metry od faceta ważącego tyle co lokomotywa i tak też chrapiącego i dziwnie jęczącego na bezdechu, a na oko z dziesięć jat młodszego ode mnie…

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.