26 listopad 2015

Dzień 2130. Wlewka jak wlewka, tyle, że wrażenie po wszystkim miałem, jak bym się zielska najarał, albo baclofen przedawkował. Po prostu nogi miękkie w kostkach. Powrót do domu trochę się przedłużył tuż przed metą. Gdzieś przed samym mostem Rędzińskim był dzwon i oczywiście korek na pięć kilometrów. Zjazd Wrocław Północ złapaliśmy rzutem na siatkę, ale na śródmiejskiej nie było lepiej. Czołgaliśmy się do legnickiej z pół godziny. Tak zdrętwiałem że ledwie z melexa wysiadłem. Dzisiaj dzień podobny. Inne odczucia, ale ból pozostał. Pewnie trzeba czasu. Będę czekał. To już umiem.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.