1 październik 2015

Dzień 2073. Czas płynie, dzień za dniem zap… aż strach, a mnie tuż po rajdzie WRM , poskładało, i nie chce puścić. Co trzy, cztery godziny trzeba łyknąć cukierka z zolpidemu, bo inaczej bym po prostu nie chodził. Stres mnie pacnął przed rajdem i z tego wszystkiego jeszcze pocałowałem się z asfaltem, a w zasadzie to z brukiem. Cóż, tak bywa. Na szczęście się nie połamałem. Parę dni temu dostałem od kumpla zaproszenie na niedzielę, na wycieczkę po okolicy Doliny Baryczy, ale najwyraźniej mój Mroczny Pasażer, zwany też Spierdoloną Młodością, ma inne zdanie na ten pomysł. Trudno mi się utrzymać na nogach, a tyle jeszcze rzeczy chciałbym zrobić i zobaczyć. Nowy tandem stoi w garażu obok Żuczka, sezon ucieka, a jeszcze pogoda do latania. Czy na tandemie, czy na MP3-ce z Ajlawju, można by było pojeździć, a tak… doopa. Ale to przejdzie. Już można kupić świeże jabłka, a między nimi moje ulubione Ligole, a to są endorfiny 🙂

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.