19 wrzesień 2015

Dzień 2061. Dziś minęło dwa i pół roku, jak Dadi odszedł… Wciąż boli. Do tego wczoraj obchodziłby 71 urodziny, i pili byśmy gorzałkę. Mnie wciąż bolą i drętwieją kopyta, i dziwię się jak to szybko działa. Jednego dnia jedziemy z Milusiem w rajdzie, a następnego ciężko mi wstać z wyra. Fakt, że od ponad czterech lat jadę na suplementach i zolpidemie, bo leków nie dostaję, i jest to z jednej strony moja świadoma decyzja, ale miałem nadzieję, że dostanę coś co mi pomoże. A tu dupa. Doktorki z Łodzi nie uznali tego za konieczne. Wytrzymam. Muszę. Ale boli, a pogoda ucieka przez palce. Żuczek stoi w garażu i tęskni.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.