25 sierpień 2015

Dzień 2036. Mimo pięciu wlewek Solu niewiele to pomogło i mój osobisty neurolog 🙂 uznał, że jedynie jeszcze jedna krótka i osłabiona seria może coś pomoże (ostatnio pomogło). Jutro wciągam ostatnią trzecią o,5 mg solu i czekam. Może przejdzie szybko, a może wolniej? Któż to wie. W zapasie szykuje się wyjazd do Łodzi na wlewkę goowna. Potrzebne mi to jak dziwce majtki. Najlepiej by to w kibel wlali a nie we mnie. Podanie leku znowu się przesunęło, i ciul wie kiedy to nastąpi. Jak dobrze pójdzie, to może jeszcze w tym roku. Przestałem wierzyć w ich jakiekolwiek  zapewnienia i jadę tam tylko dla tego, że jestem honorowy i podpisałem umowę. Ale jak będzie jakaś inna okazja, to pieprzę ten ich program bez końca i zrywam układ. Prawie pięć lat oczekiwania, pokory  i przyglądania się ich błędom, może w końcu człowieka wnerwić. Przecież okazało się, że już dwa lata wcześniej powinni mi zmienić procedurę, ale po co. Im było wygodnie tak jak było. Moja cierpliwość się kończy…

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.