3 maj 2015

Dzień 2023. Po tym jak „wywalili” mnie z kamiennej dziury wciąż dochodzę do siebie. Teoretycznie półpasiec się już odwalił, ale wciąż mam napadowe bóle głowy, a w zasadzie skóry głowy. Neuralgia, bo tak się to nazywa, może mnie męczyć jeszcze parę tygodni. Koszmarne strupy z szyi już poschodziły i nawet nie zostawiły żadnych blizn. Ale mimo wszystko rysa została. I to bardzo głęboka i wyraźna. Wciąż bolą nogi. Bolą jak cholera i nawet leki nie zawsze pomagają. Ale toczę się i nie hamuję. Dziś w końcu było trochę formy, ciepło i słonecznie. Zapakowaliśmy się z Piniem na swoje rumaki, ja na Żuczka a Piniu na nowego nabytka, Hondę SilverWing 600, i pojechaliśmy w objazd okolicy. Niespiesznie tocząc się po rejonie Oleśnicko-Trzebnickim, w dwie i pół godziny pokonaliśmy stówkę w towarzystwie łąk i pól rzepaku. Brakowało mi tego i banan na twarzy. Jutro jeszcze muszę do Topika się potoczyć i parę rzeczy w  Żuczku poprawić.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.