16 kwiecień 2015

Dzień 2006. Minął tydzień. W zasadzie dzień podobny do dnia i różni się tylko  jakością żarcia. Niestety dwa dni temu coś się posrało i kopyta mi siadły. Prawdopodobnie pogoda się trochę połamie i ja już to odbieram, jak jakiś qrwa meteo-radar. Wczoraj postanowiłem odpuścić na stałe rezonans stochastyczny, bo po nim bardziej bolały mnie nogi. Miałem po prostu zakwasy i problem wleźć na pierwsze piętro. Co za tym idzie krio komora i ćwiczenia też odpadły. Dziś już było lepiej i zaliczyłem cały zaplanowany program. Ale lepiej jest tylko minimalnie. Jutro mamy obchód, więc pogadam z dochtórką i może coś wymyśli. Od niedzieli żadnych gości :/ W sobotę na bajkach przyleciał Tomek Halicki z kumplami a w niedzielę Goły z Anią. Miło, że czasem ktoś zajrzy, bo tu jest zwyczajowo nudno. Mam dwóch spoko emerytów w pokoju, ale jeden czyta cały dzień a drugi tutejszy wycina po śniadaniu i wraca o 20 lekko zawiewając gorzką żołądkową. Pogada chwilę i pada na ryj w kojo. Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej. Cholera, ja taką nadzieję mam od ponad pięciu lat, że jutro będzie lepiej. I wciąż czekam, bo wierzę. Jabłka jem, bo endorfiny pomagają (w artykule o rezonansie stochastycznym było, że te drgania wzbudzają wydzielanie endorfin). Mi coś nie bardzo. Ja wolę przyjmować endorfinki z zewnątrz. Nowy transport już nie długo.

WP_20150416_003

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.