30 listopad 2014

Dzień 1872. Kończy się listopad i już mamy we Wrocku pierwsze mrozy. Na razie niewielkie i raczej nocą, ale jakby nie było to już zima. Ten listopad był miesiącem różniącym się od innych, a to za sprawą imprez , spotkań w których uczestniczyłem i ludzi których tam poznałem. No i jabłek 😉 które towarzyszą mi codziennie, głównie wieczorami. Nawet Miluś polubił te wspaniałe owoce i chętnie się dołącza do wspólnej degustacji. Podrośnie to pozna zbawienne działanie endyorfin. Nawet na maraton filmowy na który poleźliśmy z kumplami wziąłem jabłka, i termos z ulubionym moim gorącym napojem – herbatą z sokiem malinowym ;-). Najpierw było spotkanie Moto Crazy 28.10, kolejny wypad na strzelnicę do Ząbkowic Śląskich, a potem Zlot – spotkanie fanów SoA (Sons of Anarchy).

imagesWP_20141122_008

 

 

 

 

Następny był parę dni później, maraton filmów Polskich z przyjaciółmi – Obywatel, Bogowie, Służby Specjalne i na koniec Miasto 44. Całość 8,5 godziny od 22.00 do 6.40 rano. I dzień później Andrzejki u Anki S.

Kopyta raczej nie dają o sobie zapomnieć i sukcesywnie włączają ból i zdrętwienie, ale nie daję za wygraną i od kolejnego tygodnia cisnę znowu na rehabilitację na Biskupin do p. Kowalskiego. Na wiosnę chcemy zebrać ekipę i pojechać znów całą bandą postrzelać, ale tym razem chcę też zabrać Milusia.

 

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.