27 wrzesień 2014

Dzień 1799. Dalej coś niestety mnie trzyma. Dziś nawet bardzo. Parę dni temu byliśmy w Łodzi na wlewce. Obeszło się bez żadnych perturbacji, do tego stopnia, że bez problemu mogłem furmanić do domu. Wlew obył się w warunkach typowych dla polski lat 70-tych(nie po raz pierwszy zresztą) na krzesełku przytulony do ściany. Dwie i pół godziny oglądając innych neurologicznych pacjentów leżących obok, na największej sali chorych czyli na korytarzu. jak piguły pomykały z łóżkiem to trzeba było się zwijać z drogi, bo by po butach pojechały. Liczyłem, że otworzą kolejny kawałek S-8, bo takie chodziły słuchy, ale się przeliczyłem. Nadal od Walichnowych do wyboru Wieluń i  Bełchatów albo Łask i Sieradz.

WP_20140923_001

Radość w oczach…

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.