9 wrzesień 2014

Dzień 1781. Generalnie padać przestało. Raczej. Ja niestety formy nie odzyskałem. Jeszcze. Od powrotu z urlopu nogi drętwieją mi bardziej niż zwykle i nie mogę sobie pozwolić na jakieś bardziej ambitne prace, czy też realizację zaległych. zwykłe wyjście po bułki zmusza mnie do maxymalnej koncentracji sił i samozaparcia. Wciąż wierzę , że to tylko przejściowe, i staram się nie myśleć inaczej. Był u mnie Miron. Poplotkowaliśmy ze dwie godziny i zaplanowaliśmy wypad na jutro. Szkoda że nie na moto lecz w gości. Gospodarz się ucieszy. Za parę tygodni jedziemy do Łodzi do Selmaja. Będę skamlał o zmianę programu z eksperymentalnego na lekowy. na Ocrelizumab już straciłem dwa i pół roku kłując sobie dupę święconą wodą. Efekt żaden, a wręcz na minus. Szkoda zmarnowanego czasu, bo tego mam coraz mniej. Próbuję różnych innych środków np. ziołowy ekstrakt o nazwie Calanchoe. Wypiłem już dwie butelki, a smakowite to to nie jest. Ma pomóc na FSM, kamicę i jeszcze parę innych problemów. Tłoczą to pod stolycą, więc nie ma problemu z dostępnością. Jeszcze pewnie parę butelek będę musiał wypić. magiczne kapsułki co miały rozpuścić kamyki w nerkach już się kończą, a gruz jak był tak jest. Dalej kopyta bolą po nocach i spać jak człowiek nie mogę. Niedługo ksywkę zmienię na Batman…

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.