31 lipiec 2014

Dzień 1740. Dziś wyszły mi tematy na mieście, a Ajlawju zabrała Melexa. Chcąc nie chcąc poczłapałem do garażu i podpaliłem Suczkę. Zaczęło banglać. Jednak zdecydowałem się jechać. Deszcz lał nadal przez całe 25 kmów, które najechałem. Wszystko by było cacy tylko, że gdzieś między Astrą a Lelewela zgubiłem laskę. Odczepiła się i poszła w Polskę. I z garażu musiałem wracać bez niej. A rzut jeszcze trwa…i plecy i ramiona znowu wyglądają jak truskawkowy sorbet.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.