11 kwiecień 2014

Dzień 1629. Przedwczoraj byłem w łodzi na wlewce i MRI. Po prostu nie chce mi się już tam jeździć. Coraz bardziej mnie wqrwiają sytuacje traktowania pacjenta, za którego inne firmy płacą gigantyczne pieniądze tylko po to, żeby zgodził się być ich królikiem doświadczalnym.

Początek – MRI. Byłem na czas. Skierowanie już czekało, na nim jak wół że to z oddziału neurologicznego – rozpoznanie SM. Szybciutko wenflon, metr dwadzieścia wężyka i strzykawka z kontrastem na końcu i do maszyny. Czy dostanę stopery do uszu? – zapytałem znając odpowiedź. Niestety nie – odpowiedziała z przekąsem pielęgnica. To dobrze że wziąłem swoje, bo już nie pierwszy raz w tym goownianym szpitalu miałem MRI. Wjazd do maszyny i zaczął się koncert na mega dźwięki. Bez stoperów bym zwariował, tym bardziej, że badanie trwa jakąś godzinę. Jakbym ich nie miał zrobiłbym sobie obdukcję z tytułu uszkodzenia słuchu. W umowie jest zapis, że mam taką ochronę słuchu otrzymać. Pomijam, że nie możesz się podrapać po nosie jak cię swędzi ( a na pewno będzie) bo jesteś zamknięty w klatce, a jak zaczniesz kombinować z rękami to cię zaraz opier…lą że się ruszasz. Mają takie okienko i wszystko widzą. Wiedzą też, że człowiek może mieć napad klaustrofobii i raczej zjebka mu nie pomoże.

„Wypis s umowy: Skanery MRI czasami mogą być hałaśliwe. Jest to normalne i „nieszkodliwe” Otrzyma Pan/Pani zatyczki do uszy, które trzeba będzie trzeba założyć. Leżenie na stole skanera MRI bez ruchu może być niewygodne. Niektórzy pacjenci mogą odczuwać klaustrofobię lub dyskomfort znajdując się w ograniczonej przestrzeni. ”

Po jakimś czasie mój nogi standardowo zaczęły drętwieć i domagać się ruchu. Jakiegokolwiek ruchu. Żeby opanować podskakiwanie kopyt położyłem lewą na prawą, delikatnie, żeby nie poruszyć górą. Zrobiłem to w sumie kilka razy i nikt mi nie zwrócił uwagi, że coś jest źle. Po wszystkim pani z obsługi – nie wiem czy lekarz czy technik czy pielęgniarka zjebała mnie, że ruszałem nogami i zakładałem jedną na drugą (wcześniej nie mogła. Bała się?) I do tego narobiłem chlewu. Patrzę na moją lewą nogę w kostce, a tam kałuża krwi. Myślę, skąd tam krew? Zaraz się wyjaśniło. Po wstrzyknięciu kontrastu,  (nawet nie wiem kiedy) pustą strzykawkę podłączoną do żyły położyli mi koło lewej stopy. Poruszając nią wyciągnąłem strzykawkę z wężyka i krew sobie płynęła. Na koniec tylko opierdol dostałem i żadnego słowa przepraszam. But, skarpetka i nogawka spodni we krwi do kostki. Podreptałem do łazienki i po kolei wszystko czyściłem.

Środek – EKG. Zawsze badanie trwało góra dziesięć minut, ale nie tym razem. Tym razem pielęgniarka uczyła się obsługi wpisywania danych pacjenta do maszyny. Pisała te 26 znaków dwa razy, bo za pierwszym coś nie wyszło. W międzyczasie gabinet EKG zamienił się w oddziałową kawiarnię, gdzie weszło ze sześć innych kobiet na kawkę i ploty. I tak badanie trwało ponad pół godziny.

Koniec – Wlewka „leku”. Już drugi raz wlewka jest podawana na krzesełku. Jest to niewygodne i wzbudzające zmęczenie i agresję. Dupa boli, pochodzić żeby się rozruszać nie ma szans, bo wężyk raczej krótki. Na początku było łóżko i można było się zdrzemnąć, tym bardziej, że pobudka o 4 rano, żeby na dziewiątą być w Łodzi. Potem już nie łóżko lecz twarda leżanko-deska, ale też się dało jakoś przeleżeć i czasem pokimać, niestety na krzesełku jest to już niemożliwe i niebezpieczne. A kasę Koncern w króliki pompuje. I jeszcze okno zamurowali.

V__2A30

Do domu dojechaliśmy po czternastu godzinach od porannego wyjazdu z Wrocławia.

Dziś ledwie chodzę. Jeszcze we mnie kontrast pływa.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na 11 kwiecień 2014

  1. Ania pisze:

    Piotrek, to co piszesz, to jakaś kpina! Jaka firma płaci za badania? Nie myślałeś, żeby napisać do nich skargę na taki warunki w szpitalu i traktowanie chorego, jakby wszystkim przeszkadzał? To jakaś totalna BZDURA!!!

Możliwość komentowania jest wyłączona.