7 luty 2014

Dzień 1566. Znowu długo nie pisałem. Po prostu nie bardzo mam o czym. Kilka dni temu byliśmy z Ajlawju w Katowicach w tamtejszym szpitalu klinicznym nr 7 na neurologii. Wycieczka w tą i z powrotem jakieś sześć godzin i nic poza tym.  Wczoraj odwiedził mnie kumpel ze starej firmy Grzesiu. Już emeryt. Fajnie było go spotkać po czasie niewidzenia. Jeszcze nie znalazł sobie zajęcia i odpoczywa. Ma prawo. Spotkamy się za jakiś tydzień z hakiem pogadamy znowu. Kiedyś byśmy do rozmowy jeszcze jakąś flaszeczkę zaprosili, ale ja już nie taki gadatliwy. Krew jeszcze nadal płynie, ale wizyta u urologa już niedługo. Niestety poprawa po sterydach wciąż niewielka i chodzę słabiutko. Nawet jak rano jest lepiej i pójdę gdzieś i coś załatwię, to po południu już jest gorzej i cały misterny plan idzie w pi… Widać jeszcze nie czas świętować.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.