15 grudzień 2013

Dzień 1511. Święta za pasem, prezenty prawie w paczkach a ja dalej jak zwykle bez spektakularnej poprawy. Niestety. Nogi bolą i szybko się męczą. Z ostatnią infekcją się jakoś uporałem, ale jakby coś z niej jeszcze pozostało. Piotrek przychodzi do mnie dwa razy na tydzień i aplikuje mi ćwiczenia i masaż. Fakt, że resztę dnia mam później słabszą, ale tak musi być. Poza tym, jeszcze ćwiczę sam, bo prawa noga nadal trochę mi się wlecze i „grabi liście”.  Do tego brzuszki i hantle. Bieg niestety nie wchodzi w rachubę, ale może spróbuję na bieżni. Tam jak zawiedzie żyro, to jest się czego złapać, a przy zwykłym biegu taka awaria oznacza glebę. Boję się takiego biegu… Cztery lata tego nie robiłem i mam cykora…

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na 15 grudzień 2013

  1. Ania pisze:

    No rozumiem o co Ci chodzi… Ja też ledwo człapię. Bieganie uwielbiałam, a teraz też jest problem :/ Chyba wiem, co czujesz. Pozdrówka 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.