7 listopad 2013

Dzień 1473. Wczoraj zakończyło się leczenie i wypuścili mnie z celi. W domu to w domu. Spanie we własnym łóżku i jedzenie z własnych talerzy od razu mnie uzdrawia. Pomimo, że ledwo człapię, dziś czwarte – parter – czwarte. Jutro dwa razy, i tak dalej. W sobotę masaż i ćwiczenia. Trzeba szybko wrócić do formy.  Żałuję tylko, że 1-go nie mogłem odwiedzić najbliższych. Później to już nie to samo…

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na 7 listopad 2013

  1. Kuba pisze:

    13 listopada Ty wyszedłeś do domu a ja o godzinie 0:23 dostałem telefon z Poltransplantu że jest dla mnie nerka. O 13.00 po wszystkich niezbednych przygotowaniach położyłem sie na stół sali operacyjnej nr 8 (ponoć jest ich 18) Szpitala WUM na Banacha w Warszawie. Około 16.00 było po wszystkim.

Możliwość komentowania jest wyłączona.