27 październik 2013

Dzień 1462. Jutro zacznie się trzeci tydzień, jak zamieszkałem w tym uroczym zakątku, tzn w szpitalu Wojewódzkim na ul Kamieńskiego we Wrocławiu. Na pewno czeka mnie tu jeszcze kilka dni, a co potem, jeszcze nie wiem. Najśmieszniejsze, że to nie FSM mnie tu przywiało, ale  infekcja związana z upodobaniem mojego organizmu do produkcji w nerkach kamieni, niekoniecznie szlachetnych. Te infekcje powodują uderzenia niczym nie sprowokowanych stanów gorączkowych i obniżenie sprawności moich i tak cienkich kondycyjnie odnóży. Od ostatniego rzutu minął przecież raptem dopiero miesiąc z górką, i jeszcze nie zdążyłem nabrać sił, a maraton wrocławski już za parę miesięcy… Zacznę treningi, jak tylko wypuszczą mnie z tego pensjonatu  🙂

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.