13 wrzesień 2013

Dzień 1418. I znów niewiele dzieje się w temacie. Lato się kończy, przymrozki już niedługo zaczną nas wkurzać. Gilenya na razie odleciała na plan dalszy i może wróci na wiosnę. W Łodzi nadal pompują we mnie jakieś pomyje i każą być dobrej myśli, bo terapia w końcu zadziała. Tyle, że nie powiedzieli kiedy. W tym momencie siedzę w poradni chirurgii plastycznej, bo, zdecydowałem się usunąć kilka znamion z twarzy. Jakieś pieprzyki, brwi, uszy i co tam jeszcze rzeźnikowi pod topór wpadnie. Najgorsze to oczekiwanie. Ławki twarde i czas w miejscu stoi.

U lekarza byłem 7 minut a czekałem trzy godziny… Przecież to norma.

 

 

 

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.