6 wrzesień 2013

Dzień  1411. Pogoda jest pikna. Dziś było wręcz upalnie. Postanowiłem przewietrzyć  Burga i  pozałatwiać bieżące sprawy na dwóch kołach a nie czterech. Rano pojechaliśmy z Milusiem na umówioną wizytę u okulisty w PCZ na Prusa. Pani doktor miała ruchy jak kierowca walca i młodemu przepadły dwie lekcje, a nie jak planowaliśmy jedna. Sam zainteresowany był jak najbardziej zadowolony z takiego obrotu sprawy i wcale nie narzekał. Po zainstalowaniu juniora w budzie pocisnąłem na codzienne zakupy i wtedy mnie naszło, że dobrze by było Suczkę przewietrzyć.  Pojechałem do sklepu „Pod wueską” i kupiłem niezbędne klamoty. To w zasadzie jedyny sklep, gdzie kupuję manele do moto. Jak porobię wymianę oliwki, filtra i świeczki to podstawię sprzęta Topikowi na czyszczenie gaźnika. Wracając do domu postanowiłem, że odwiedzę Dadiego i obkukam jak jest sklecona skrzynka na klamoty stojąca przy grobie. Już parę razy zwinęli nam wkłady do zniczy, kwiaty, albo całe znicze. Chciałem na tej skrzyneczce założyć skobel i zamykają na kłódeczkę, ale uznaliśmy, że gnoje jak zobaczą  zamknięcie, to rozpieprz a całą skrzynkę. Pomysł został zarzucony.  Już miałem skręcać na parking przy cmentarzu, ale uznałem, że najpierw odwiedzę Skrudża. Jak podjechałem do bramy od Łużyckiej, spotkałem Maminkę, która już wracała od taty i zajechała tam (moja mama po 16 latach znów jeździ samochodem) , bo naprzeciwko są dwa zakłady kamieniarskie, a chcemy Dadiemu zrobić taką książkę ze zdjęciem, do  postawienia na płycie. Krzychu też już ma kamień. Bardzo ładny. Z uśmiechem, takim jak miał i kołem od moto.  Później jeszcze powalczyłem pod garażem z  kibelkiem w kampingu i w końcu udało mi się go wymontować. Walka trwała dwa dni. Po doprowadzeniu do porządku, zostanie zamontowany powrotem .Jeszcze parę rzeczy i buda będzie gotowa do następnego sezonu. Pamiętniczek ma już ponad 146 tysi kliknięć. Super.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.