31 sierpień 2013.

Dzień 1405.  Dziś mija mi i Ajlawju 17 lat „Wspólnego pożycia małżeńskiego”. Brzmi to dość groźnie 🙂 Koniec wakacji co roku przynosi tą znamienną datę, a pamiętam czas tuż przed tym dniem. Siedziałem uziemiony w koszarach, bo właśnie zaczynała się moja kariera w organach ścigania i kombinowałem, jak urwać się na więcej niż ustawowe dwa dni. Sposób był prosty i w naszym kraju powszechnie znany. Do plecaka wsadziłem trochę weselnej i pomaszerowałem do d-cy kompanii. Bez problemu obiecał mi jeszcze trzy dni. Poczułem się usatysfakcjonowany, ale faktycznie jak przyszedł czas, to ustawowe 2 dni jak się okazało to była sobota i niedziela, czyli dzień wesela i poprawin, a w poniedziałek o 7.00 musiałem być w koszarach. Obiecane trzy dni poszły … na grzyby. Kadra kierownicza bez zmrużenia okiem wessała gorzałę i nawet nie miała sobie nic do zarzucenia, że mnie wydymała bez mydła. Ale takie to były czasy i życie w jednostce, gdzie jeszcze czuć było komunę,  popołudnami po dziedzińcu niosły się komendy do rozpędzania tłumu a za garażami stała Nyska z literami MO na drzwiach. Na szczęście mój pobyt w Oddziale Prewencji trwał tylko rok (razem z kursem podstawowym). Ogólnie czas ten wspominam pozytywnie. Do domu miałem cztery przystanki autobusem, więć spałem u siebie. W koszarach przez całą szkołę kimałem tylko dwa razy, i to tylko dlatego, że miałem służbę.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.