4 sierpień 2013

Dzień 1377. Kiepsko z netem na tym nadmorskim zadupiu. Mimo przeróbek i odpowiednich zakupów (antena i karta sieciowa) zasięg jest do du..y i zależy od pogody albo od pory dnia. Lepiej hula na mobilnym z playa mimo jednej kropki, niż z pobliskiegi wifi który daje cztery kropki.  Tak samo ma się sprawa z TV. Niby mam 20 kanałów ( co oznacza, że antena jest dobrze ustawiona) ale programy się haczą. Na razie nie zwracam na to uwagi. 1 i 2 chodzą dobrze i to musi wystarczyć. Wczoraj upał był tak dobijający, że piasek plaży parzył w stopy. Do tego pojawiły się stadnie takie małe 2 mm muszki i  siadały wszędzie. Skóra lepka, do wody nie mogę, bo temperatura mnie zetnie i co tu robić. Zabrałem się na kemping i wlazłem pod prysznic. Dziś było u nas chłodno. Aż trudno uwierzyć, że reszta Polski zdychała od upału. Fotek na razie żadnych nie wstawiam, bo trwało by to do zimy. Forma jak barometr. Raz góra raz dół. Niedaleko jest Black-Jack z rodzinką, więc na pewno sie spotkamy.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.