18 lipiec 2013

Dzień 1360. Łodzi, Łodzi i po Łodzi. Gładko poszło i szybko. Kaszanka zassana, do jak zwykle ośmiu czy dziewięciu fiolków, układanie patyczków na czas, bieg 😉 po korytarzu też na czas i do domu. I jeszcze po drodze małe zakupy w Łódzkiej Ikei, bo Milusiowe krzesełko przy biurku już wołało o natychmiastową wymianę. Giercowałem wieczorem na jego kompie i skrzypienie tego cholernego krzesełka obudziło Ajlawju. Dowiedzieliśmy się u źródła faktów dotyczących cudownych PLASTERKÓW. Jest to normalny program lekowy, tyle że, u początku swej długiej drogi kończącej się wprowadzeniem leku na rynek. A droga dobiegnie końca jak dobrze pójdzie, może za jakieś dziesięć lat. Na razie nie ma sponsora i przeprowadzonych całych koniecznych badań,  do tego prawdopodobnie będzie to lek pierwszego rzutu. Jak betaferon.  Ja jeszcze jadę na Metypredzie, ale już kończę. Nogi wciąż dają mi w kość, aczkolwiek staram się możliwie jak najmniej zwracać na to uwagę.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na 18 lipiec 2013

  1. czytacz pisze:

    nie masz lekko jak widzę! Ale dobrze, że masz lekarza któremu ufasz. I z tego co piszesz – sporo znajomych. Poradzicie sobie!

Możliwość komentowania jest wyłączona.