9 lipiec 2013 – 15 rzut

Dzień 1351. Niestety pogorszenie nie ustępuje. W sobotę czułem się fatalnie. Nie wiedziałem co sie dzieje. Jadłem obiad i nie mogłem go skończyć. Duszności, zimne dłonie, ból głowy.  Ogólnie fatal. Tak trzymało mnie do wieczora. Trochę się osr..łem, zresztą nie tylko ja, Ajlawju też. W niedzielę pojechałem do szpitla, bo mój Doctore miał dyżur. Zrobił mi badania – krew, EKG, tomograf dyńki i nic z tego nie wyszło. Wyniki jak u noworodka, okaz zdrowia i lenistwa. Niestety, jest poniedziałek i kopyta dalej łupią. Doctore nie przepisał mi żadnych sterydów w niedzielę, bo po sobotnim wybryku, też był trochę zaniepokojony. Jutro jadę do niego znowu i liczę, że tym razem coś wymyśli. Do szpitla nie zamierzam się kłaść, bo ostatnim razem niewiele to dało. Metypred w tabletkach mogę łykać w domu. Tu też jest gorąco, a zawsze to w domu.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.