17 czerwiec 2013

Dzień 1331. G..niana pogoda skończyła się kilka dni temu i wyszło długo oczekiwane słońce. Duże ilości wilgoci i dość długa zima spowodowały nadprogramowy wylęg wszelkiego robactwa, komarów, meszek i mrówek w szczególności. Nadejście bardziej przystępnej pogody niestety lepiej na mnie nie wpłynęło. Forma w kratkę. Jeden dzień mam w miarę i dużo mogę zrobić, z na następny już dupa. Wczoraj było słonecznie i gorąco, więc zaplanowane czyszczenie (pranie) przystawki do przyczepy można było w końcu zrealizować. Dzisiaj pogoda podobna a ja bez formy. Nic nie mogłem zrealizować. Tylko kwadrat wzdłuż i w poprzek złażony. Do kościoła i na motobajzel siły nie było. Może za tydzień. Żal mi każdego ładnego dnia. Miluś i dziadkowie już niedługo wyruszają do Sianożętów . Jeszcze na koniec roku szkolnego wyłapał ospę wietrzną, a jak ją wyleczył to przyszło przeziębienie. Tym sposobem ostatnie zajęcia spędził w domu. Świadectwo będzie celujące, więc niech się kuruje w kwadracie. Ważne, żeby na wakacje pojechał zdrowy, bo tam leczenie może być trudniejsze.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.