11 czerwiec 2013

Dzień 1325. Ostatnie dwa dzionki to ciężka doopa. A szczególnie noce. Spać się kładę jak już świta. I nie chodzi tu o brak chęci do spania, nie nie, Po prostu znowu napieprzają mnie kopyta. Prochy łyknięte, druga minęła, a ja luzik. Zaliczyłem po raz chyba trzeci jeden z moich ulubionych filmów – Paragraf 78, i nadal mi się podoba. Na wakacje, jakby nie było pogody, mam na dysku jakieś czterysta filmów. Na trzy tygodnie wystarczy. Dziś od rana leje, więc moja goowniana kondycja może od tego zależy? Liczę, że jutro będzie lepiej. Chcę z Maminką autem pojeździć, bo dawno nie kierowała i trochę zardzewiała w tym temacie. Fura w garażu stoi, a mama na działkę tramwajem się tłucze, choć ma prawko. Musi się po prostu znowu wdrożyć.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.