7 czerwiec 2013

Dzień 1321. Wczoraj się dowiedziałem, że Szpital Wojskowy nr 4  we Wrocławiu olał mnie i innych nieszczęśników borykających się z FSM i nie podpisał umowy na refundację Gylenii z NFZ-tem. Przecież pan dyrektor-pułkownik czy gienerał nie musi za to płacić z własnej kieszeni. Mój Doktore będzie próbował w innym szpitlu, może na Borowskiej, albo na Traugutta. Jestem zawiedziony i rozgoryczony. Dlaczego w tym gównianym kraju, gdzie normalnemu człowiekowi zap..lającemu za głodową pensję, płacącemu podatki i ZUS-y, robią coś takiego. Ile jeszcze można wytrzymać POKORY!!! Mam ochotę napisać o czymś zdecydowanie innym i zdecydowanie inaczej, ale Ajlawju powiedziałaby, że tak nie można, bo nie wiadomo, kto to czyta. A co mnie to obchodzi!!! Jak się komuś nie podoba, to niech czyta wyborczą.

Aż się cały gotuję. Co za asekuranckie cykory. A na parkingu wewnątrz szpitala stoją Porsche Carrery, Panamery, Mietki S-klasse i podobne rzęchy. Ja im nie zazdroszczę. Na pewno ciężko na nie pracowali przez całe życie, do tego lata trudnych studiów. Za potrzebne nam lekarstwa płaci NFZ a nie oni. My możemy zdychać, czekając grzecznie i z pokorą na ławeczce w korytarzu, czekając na wizytę. A pewnie niedługo nadejdzie 15 rzut…

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.