9 maj 2013

Dzień 1292. Wczoraj odbyliśmy z Ajlawju romantyczną wycieczkę do Miasta Łodzi. Cel wizyty był prozaiczny – musiałem przyjąć kolejną, fałszywą szczepionkę. Na fiolce w opakowaniu napisane było,  OCRELIZUMAB or PLACEBO. To słowo OR jest tu najważniejsze, bo domyślam się i to nie od wczoraj, że nie dostaję leku tylko właśnie PLACEBO. Podpisałem umowę i wiedziałem, że tak się prawdopodobnie stanie. Zawsze mogę się wycofać. Zrobię to jak tylko dostanę refundację na GYLENIĘ. Jak mam się truć, to chociaż, niech wiem czym. Cała wyprawa zajęła nam 12 i pół godziny. Ja cisnąłem do Łodzi a Ajlawju do Wrocka. Miałem łatwiej. Mniejszy ruch i śpiąca całą drogę królewna.   W tę stronę to już było popołudnie i TIR gonił za tirem. Odcinek Pabianice Syców, to nadal kicha, asfalt jest zniszczony jak po wojnie domowej. Miejscami koleiny sięgają 15-tu centymetrów. W Afganistanie są lepsze drogi. Tam nie ma kolein, tylko dziury po minach. Dziurę ominiesz, a koleiny ciągną się kilometrami.

Dziś 9 maja, pierdykło gradem i deszczem. W drodze z parkingu zdążyłem prawie utonąć. Z nieba leciał wodospad. Po raz kolejny dowiedziałem się, po co mam pionowy rowek w tyłku. Chłodno ma być jeszcze przez kolejne parę dni.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.