4 maj 2013

Dzień 1287. Było w miarę, dopóki nie zaczęło padać. Deszcz położył mnie prawie na obie łopatki. Trzeci dzień praktycznie nie chodzę, tylko snuję się albo człapię. W ostatni słoneczny dzień zrobiliśmy na działce grilla. Rodzinnie i przyjacielsko. Tylko Taty zabrakło. To pierwsza taka impreza na ogródku bez niego. W zeszłym roku sezon zamknął, ale w tym już na otwarciu go nie było. Poza tym, wybraliśmy się jeszcze do knajpy WARKA w rynku, żeby obejrzeć drugi mecz Borussi Dortmund z Realem Madryt. Mecz ostry, piwa dużo, ale nie ja. Lech 0% nie wchodzi w grę 🙁 Na następny dzień skosiło mnie i czekam na poprawę pogody. Rajd Kocich Gór coraz bliżej, a ja i parę innych osób, nic nie wiemy co będziemy robić? Może ktoś coś powie, bo czas umyka.

DSC02468

DSC02464

DSC02439

DSC02443

DSC02454

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.