28 kwiecień 2013

Dzień 1281. Liczydło zarejestrowało ponad sto tysi wejść na stronę pamiętniczka. To fajnie. Jestem z was dumny i szczęśliwy, że są chętni, którzy mimo moich huśtawek nastrojów i samopoczucia, czytają te wypociny. Ostatnie dni były dla mnie łaskawe. Pogoda dopisywała, i pomimo dość szybkiego przejścia przez trzydzieści stopni w górę po termometrze, dobry nastrój nie mijał. Niestety od dwóch dni dobra pogoda się rozsypała, i ja też. W zasadzie wczoraj jeszcze jakoś się turlałem, ale dzisiaj to już było do dupy. Ponoć bryndza z niebios ma trwać do środy, ale ja liczę, że mnie puści trochę szybciej. Chciałbym skończyć budowę gmoli w Burgmanie. Planowaliśmy to zrobić wspólnie z Dadim na wiosnę, ale nie zdążyliśmy. Projekt muszę doprowadzić do finału sam. Potrzebuję tylko znaleźć tokarza, który mi te cztery zakończenia wytoczy. Ja niestety nie zostałem przez moją szkołę nauczony obsługi narzędzi skrawających w takim stopniu, aby coś wykonać i przy okazji nie pozbawić się palców. Na Przedmiejskiej jest tokarz, który był nauczycielem w moim technikum, ale on za rzadko bywa trzeźwy, więc boję się o efekt jego pracy i o jego paluchy.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.