23 kwiecień 2013

Dzień 1276. Na szczęście jest troszeczku lepiej. Pogoda ładniejsza i ja się lepiej czuję. Czasem. W każdym razie, udało się pojechać z Piniem i dzieckami na otwarcie sezonu motocyklowego, połączone ze święceniem maszyn i paradnym przejazdem do Mongolii, przepraszam Magnolii, gdzie można by było oddać krew (takie było założenie) lecz Dolnośląskie Centrum Krwiodastwa dało plamę i przygotowało tylko trzydzieści parę formularzy zgłoszeniowych i tylko sześć łóżek, a chętnych było ze dwie setki. Poza tym impreza była taka sama jak inne tego typu. Ja już nie mogę kaszanki oddawać. Mogło by to być dla mnie niebezpieczne (obniżona odporność), a przed FSM byłem honorowym 🙁 Poza tym pokazy motocykli, wojskowego sprzętu z demobilu i na scenie jakieś szarpidruty. Po prostu było tak sobie. Ale Milusiowi i Olesi sie podobało, a to najważniejsze.

DSC02413

Sentyment, łezka się kręci.

DSC02415 DSC02417

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.