16 kwiecień 2013

Dzień 1269. Dalej trwa masakra. Dziś z kwadrata nie wychodziłem. Nie mam sił. Za dzień, dwa, będę wiedział czy ten spadek mocy jest spowodowany nową tabletką, co je dostałem od psychiatryczki, czy nie. Jak nie, to trzeba będzie szukać dalej, innej przyczyny. Prawdopodobnie wiem co to jest. To FSM. Podstępne sqrwysyństwo co czasem klepnie mnie łagodnie po plecach, a czasem pieprznie mną o beton, z czwartego piętra. Tak jest teraz. Chciałem trochę poćwiczyć, ale po czterech minutach musiałem klapnąć, bo zeszła ze mnie cała para. Trudno. Muszę czekać, a szlag mnie trafia, bo pogoda już super, a Suczka w garażu pod plandeką gnuśnieje. 🙁

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na 16 kwiecień 2013

  1. Tom Tom pisze:

    Sto lat w zdrowiu , żeby wymyślili lek na tę zarazę. Ps. 1% przekazałem dla Ciebie

Możliwość komentowania jest wyłączona.