12 kwiecień 2013

Dzień 1264. Koszmar trwa nadal. Jak wczoraj bylo ciut do przodu, tak dzisiaj jest sto metrów do tyłu. Wstałem z bólem nóg, wziąłem prochy i nadal ból zapycha mi świadomość. Patrzę na zegar, i staram się dotrzymać harmonogramu przyjmowania leków. To trudne, ale wiem, że jak łyknę za często, to skrócę czas trwania. Wciąż tłumaczę sobie, że to stres, pogoda nie taka i Bóg wie co jeszcze. A ja jestem po prostu zmęczony i obolały. Od dwóch miesięcy tylko po szpitalach łóżka wycieram i światełka w tunelu wypatruję. Potrzebuję tylko trochę luzu od losu. Tylko trochę… Może jutro… Pinio zaprosił nas na małe co nieco, z okazji skończonych 40-tu. Chciałbym choć pokuśtykać. W niedzielę  o 11-tej w Dusznikach jest msza za duszę Krzycha, liczyłem, że pojadę. Nie licz. Szkoda czasu na liczenie. Od niedzieli do kanapy tylko przyrastam. NIECH TO SIE JUŻ SKOŃCZY. Nie mam na to ani siły, ani czasu.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na 12 kwiecień 2013

  1. ms pisze:

    http://wolnemedia.net/zdrowie/leczenie-raka-jonami-krzemu/
    Jest tam wątek Pana przypadłosci, może skorzysta Pan z tej wiedzy.
    Jak czytam Pana Bloga, to się zastanawiam, ile jeszcze czasu będzie Pan wierzył tym nieskutecznym środkom, które w Pana pakują?

Możliwość komentowania jest wyłączona.