8 kwiecień 2013

Dzień 1260.  I NIE JEST. Poranek tak, do południa to był koszmar. Miałem wrażenie, że mam zawał, albo coś podobnego. Gdyby nie fakt, że wiem, że po sterydach coś takiego mi się przytrafia, to bym był w panice.  Ucisk na piersi, jakbym miał tam ze sto kilo. Około 14, zczęło puszczać, ale został paskudny ból odnóży. Milusia po angielskim muszę zabrć do dermatologa, i dopiero skończy się mój bardzo krótki dzień. Ale do końca nie stracony. Umówiłem się z lakiernikami, żeby szukali drzwi, bo trzeba zacząć i skończyć naprawę Priusa, i złapałem kontakt z krakowskimi majstrami od nawigacji. Temat ma być zrealizowany w ciągu dwóch tygodni.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.