5 kwiecień 2013

Dzień 1257. Jutro do domciu, bo się za bardzo do szpitali przyzwyczaję. Dziś raczej dzionek mam od rana słabszy, ale nigdy opuszczając ZOZ, nie byłem w pełni sił. Człapiąc po domu do formy wrócę szybciej niż tutaj. Za parę tygodni nadejdzie lato (wiosna już chyba się nie wyrobi) i ciepełko rozgrzeje nasze zmarznięte uszy i nosy. Wszyscy już chyba mają serdecznie dość mrozu i śniegu, nawet najzagorzalsi fanatycy białego szaleństwa. Chyba, że mowa o białym serze z rzodkiewką…

winter kill

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.