31 marzec 2013

Dzień 1254. Od dwóch dni jestem w domu. Poświęcka pogoniła na przepustki wszystkich pacjentów, aż do wtorkowego poranka. Problem polega na tym, że nie wiem, czy dam radę dociągnąć te trzy dni do końca turnusu. Gorzej się czuję od jakiegoś tygodnia z hakiem. Bardziej obolały i odrętwiały. Ale dziś rano zaliczyłem glebę. Dosłownie nie mogłem się z wozu podnieść. Panika i szok. Zassałem Tramal ze Stillnoxem i po jakiejś godzinie trochę odpuściło. Ale nie na tyle, żebym jakoś specjalnie extra się poczuł. To po prostu jest kolejny, 14-ty już rzut, i nie mogę z nim wiele zrobić. Czekam do wtorku i jak nic nie pójdzie na lepiej to rano pojadę na Poświęcką, i zrezygnuję z ostatnich trzech dni rehabilitacji. P. Ordynator to na pewno zrozumie. Zaraz po tym chciałbym się wbić na neurologię do wojskowego, żeby zaliczyć pięciodniówkę z solumedrolem. Wydarzenia ostatnich dni na pewno nie były obojętne dla mojego FSMu, tak jak i rzut z lipca zeszłego roku, który mnie sypnął zaraz po Mistrzostwach Europy. I to nie chodziło o „sukcesy” naszej reprezentacji. Zainteresowani wiedzą o co kaman. Jutro prima-aprilis a najlepszy dowcip trwa od rana za oknem. Do jutra spadnie ze 20 centymetrów. Piękną zimę mamy tej wiosny. 🙂

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.