22 marzec 2013

Dzień 1246. Dziś, młodym popołudniem oddaliśmy prochy Dadiego Matce Ziemi. W ostatniej drodze towarzyszyło mu ponad stu najbliższych, przyjaciół i znajomych. Wszystkim przybyłym bardzo serdecznie dziękuję w imieniu swoim i mojej rodziny. Dadi spoczął razem ze swoimi rodzicami w zacisznym i ocienionym miejscu, pod rozłożystym dębem w starej części Osobowickiej Nekropolii. Co bym nie robił, to smutek wciąż dusi. To z czasem minie – mówią inni – ale zanim to nastąpi, to mnie strasznie umęczy. Dadi był dla mnie oparciem w mojej walce. Sam walczył jak samuraj, rzadko się skarżąc. I odszedł w ciszy, bez słowa, że boli. A my wiedzieliśmy, że boli, bo ból był z nim od dawna, a my nie potrafiliśmy mu pomóc i ulżyć. Spieszmy się kochać innych, tak szybko odchodzą…

Siedzę teraz w szpitalu na Poświęckiej, piszę Pamiętniczek i wiem czym jest ból. Mam szczęście, bo przy mnie są ludzie, którzy też to wiedzą. I za to też ich kocham.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na 22 marzec 2013

  1. Ania pisze:

    Piotrek… Pięknie i mądrze piszesz.

Możliwość komentowania jest wyłączona.