15 marzec 2013

Dzień 1239. Dadi coś nie ma szczęścia. Nowa stomia, którą mu zrobili niestety się nie utrzymała. Jakieś naczynko krwionośne nie zadziałało jak trzeba i zaczęła się martwica. Na szczęście wczoraj na obchodzie lekarz to zauważył i od razy zarządził poprawkę. Przed 17-tą Dadi znów był na sali operacyjnej. Wysunęli kolejną (już trzecią) stomię, tym razem z prawej strony brzucha i usunęli poprzednie. Jak wracał na salę pooperacyjną był już wybudzony i świadomy. Ze dwa, trzy dni będzie wracał do jasności umysłu-efekt narkozy, i zacznie się podnosić. Wszystko zależy od tempa nabierania sił i masy ciała. Kocham go bardzo i czekam, kiedy pojedziemy na ogródek, albo pójdziemy podłubać przy czymś w garażu. Ja jeszcze mam prawie trzy tygodnie pobytu na Poświęckiej, więc generalnie nigdzie mi się nie spieszy. Raz śnieg i mróz, raz słonko i ciepełko, ciśnienie atm. skacze i ja wraz z nim. Myślałem wybrać się w niedzielę do Hali Stulecia na targi motocyklowe, ale mam ważniejsze sprawy i może mi się nie udać.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.