24 luty 2013

Dzień 1220. Formalnie już od czterech dni rezyduję w szpitalu rehabilitacyjnym na ul. Poświęckiej we Wrocławiu. Piszę „formalnie”, bo po zabiegach wychodzę na przepustkę i jadę kurować się w domu. Furką zajmuje mi to całe 15 minut. Niestety na 21 muszę wracać do szpitala. W zasadzie mógłbym wracać rano, ale nie chcę się przypadkowo spóźnić.  Na razie mam tylko ćwiczenia, ale od jutra na pewno coś mi jeszcze dołożą. Przydałby się jakiś efekt, bo nogi nap… mnie okrutnie. Leki pomagają na krótko, a więcej nie chcę ich łykać, bo mi wątroba wystrzeli. Jak zwykle. TRZEBA CZEKAĆ…

 

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.