19 luty 2012

Dzień 1215.  Wciąż mam zniżkę formy. Porównując do okresu nawet sprzed roku, to jest gorzej. Pieprzony FSM postępuje i odczuwam to bardzo wyraźnie. Do tych „normalnych” objawów doszedł jeszcze ból w obu kopytach i u dołu pleców w okolicy lędźwi. Tam nawet mam wrażenie pieczenia ( płonięcia). I wszystko to zaczęło się od lipcowego rzutu. Sponiewierał mnie mocno, i w zasadzie efekty odczuwam do dzisiaj. Pieprzone Mistrzostwa Europy. Zainteresowani będą wiedzieć, dlaczego akurat o nich piszę. Pojutrze uderzam na Poświęcką trochę się porehabilitować. Mam nadzieję, że efekt będzie lepszy, niż po Kamiennej Dziurze. Na pewno wpłynie na to bliskość domu, najbliższych i przyjaciół. Będę się starał, bo niedługo się zaczyna sezon, i chcę jeszcze trochę polatać 🙂

Dziś byliśmy w kinie na „Drogówce”. Po prawie piętnastu latach na drodze, mogę przyznać, że kilka rzeczy by się zgadzało, ale generalnie mocno to przerysowali i przejaskrawili. Problem wódy i łapówek nie jest tylko problemem białych czapek. Wszystkie możliwe służby w których w grę wchodzą pieniądze są skażone. Ale filmik oglądało się przyjemnie.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.