7 luty 2013

Dzień 1203. Niestety dalej forma nie przybyła. Ale robię swoje. Muszę bo Ajlawju dopadło chyba zapalenie oskrzeli. Bidulka leży, kicha, prycha i siąpi noskiem. Strasznie mi jej szkoda. Już w pierwszy dzień postawiłem jej bańki na plecach i teraz nie pozostaje nic tylko czekać. Milusiowi został jeszcze tydzień ferii. Ale bez śniegu. Szkoda. Za miesiąc idę do szpitala rehabilitacyjnego na Poświęcką. Tam od 3 do 6 tygodni. Tamto skończę i dzida do Łodzi na wlewkę. I tak pyknie w progamie firmy LaRoch dwa lata bez efektu. W międzyczasie jeszcze muszę urografię na Weigla zrobić. Mało czasu. I jeszcze trochę i lato. Wolę lato i tyle.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.