30 grudzień 2012

Dzień 1164. I po Świętach. Forma raczej nie świąteczna, bo od paru dni słabiutko z nogami. Wizyty zaliczone, jedzenie zjedzone, alkohole (nie) wypite. Generalnie od jakiegoś czasu mam zjazd formy, i nic z tym nie mogę zrobić. Leki nie bardzo chcą zadziałać jak powinny, i tak się męczę od rana do nocy. Pomimo, że dużo ćwiczę nogi, bo jak je zmęczą to mniej bolą, to przestało to odnosić jakiś specjalny skutek. Ciekaw jestem jak będzie jutro. W końcu to sylwester u Pinia. Odbędzie się na nogach w pląsach, czy na dupie, na kanapie? Przypuszczam,  że raczej na dupie. Posiedzimy starą paczką, popijemy piwka 0% (to ja), pośmiejemy się, odpalimy fajerwerki i będzie Witamy w Nowym Roku 2013.

 

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na 30 grudzień 2012

  1. agata pisze:

    A skąd wiesz, że przewidzieliśmy dla Ciebie miejsce na kanapie a nie na rozkładanym krzesełku? 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.