24 grudzień 2012

Dzień 1158. Pomimo awarii programu nie zamierzam przestać pisać. Po prostu, nie czytajcie tego dziwnego nagłówka i tyle. Jak uda mi się usunąć tego zonka, to na pewno zauważycie.

Nadeszły Święta, a przed nimi jeszcze była wizyta u lekarki od uzależnień (żebym mógł odstawić niektóre prochy) i Stowarzyszeniowe spotkanie wigilijne. Przyszło sporo osób, i ze Stowarzyszenia i z Forum. Dawno ich nie widziałem, tym większa była moja radość widząc Misię, Black-Jacka, Meg, Carrerkę, Szczurka i wielu innych. Tylko w jednym przypadku powiało mroźnym, syberyjskim powietrzem. Zainteresowani wiedzą o co kaman. Wieczór był bardzo udany, pomimo, że od ponad trzech lat gorzała dla mnie nie istnieje i zazwyczaj jestem dyżurnym kierowcą. Sympatycznie można spotkać się i bez tego.

Dziś Wigilia. Ta prawdziwa, kalendarzowa. Najpierw u Teściów, a później u Rodziców. Jutro  i pojutrze będzie powtórka. Cieszę się z tych Świąt, jak zawsze, ale trochę jakby mniej. Liczę od Losu na nieco więcej, i wierzę , że tak będzie.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.