13 grudzień 2012

Dzień 1147. Dziś kolejna (31) wielka rocznica. Minęło tyle lat, a ja pamiętam tę niedzielę. Władza zmieniała się wiele razy, ale bajzel w naszym kraiku pozostał niezmieniony. Dziś na Ślunsku  wykoleił się jakiś pociąg. Ciekawe jak on to zrobił, skoro prawie cała kolej u Hanysów stoi po bocznicach, a miejscowe watażki żelaznych dróg, zwalniają się jeden po drugim. Ale dość o głupotach. 21 grudnia też wydarzy się parę ciekawych rzeczy. Rano muszę zameldować się u dokturki od głowy, co próbuje mnie od pigułek odzwyczaić, pod wieczór mam stowarzyszeniową wigilię (może znajdę siły), a tak na sam koniec dnia jeszcze tylko Koniec Świata trzeba zaliczyć i już można iść spać. Piszę o tych siłach, bo dzisiaj ledwie kuśtykam. Nie wiem, o co chodzi. Czy pogoda chce mi jakiś numer wykręcić, czy rehabilitacja coś nie przypasowała. Nie mam pojęcia. Jutro musi być lepiej.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.